Auto w Pracy

Slideshow Image

Dwie literki RS dla tych, co wiedzą o co chodzi, to jak wisienka na torcie. Dopiero co jeździłem Octavią 1,5 TSI i było całkiem fajnie. 150 KM mocy nie tylko, że pozwalało na sprawne przemieszczanie się, to jeszcze dawało sporo przyjemności z jazdy. Teraz samochód prawie taki sam, bo też Octavia, ale mocy znacznie więcej, bo 245KM.

Poznanie zaczyna się od pierwszego wejrzenia. Niebieski kolor blue race jest rewelacyjny, przynajmniej na tej Skodzie wygląda świetnie. Jeśli miałbym wybierać kolor, to wybrałbym właśnie ten. Z zewnątrz RS wygląda prawie identycznie jak każda inna Octavia. Dla mnie to plus, bo lubię takie wilki w owczej skórze. Skoda tym bardziej pasuje do tej roli, bo wiele osób kojarzy markę, ze spokojnymi samochodami statecznych ludzi. Faktycznie kiedyś tak było, ale to już historia. Wygląd nowej Octavi sugeruje, że to autko może mieć moc.

Wnętrze, gdyby nie emblematy RS, też niczym nie różniłoby się od dobrze wyposażonej Octavi. Nie ma żadnych dodatkowych zegarów czy klatki bezpieczeństwa. Trudno się dziwić, bo Octavia RS jest normalnym samochodem rodzinnym, służbowym czy jaki tam plan na niego mamy.

4700mm długości to już kawał samochodu, co przekłada się na ilość miejsca. Przednie, dobrze wyprofilowane fotele z elektryczną regulacją idealnie pasują do tego auta. Nie tylko, że dobrze wyglądają, to co ważniejsze spełniają swoją funkcję. W samochodzie o sportowej charakterystyce jest to szczególnie istotne. Jednym słowem, siedzenia trzymają, a jednocześnie są wygodne i nawet dłuższa jazda nie powoduje zmęczenia.

Z tyłu, pasażerom tylnej kanapy także miejsca nie będzie brakować. 

Bagażnik to kolejny atut Skody. Octavia to klasa sama w sobie. Mało które auto konkurencji może zaoferować podobną pojemność bagażnika. 600 litrów robi wrażenie, a że Octavia ma nadwozie typu liftback, to dostęp do bagażnika jest niezwykle wygodny.

Wróćmy jednak za kierownicę. Tutaj mamy zestaw obowiązkowy, z tym, że na bogato. Duży ekran multimedialny w  połączeniu z wirtualnym kokpitem, to jest to co lubię, szczególnie jeśli w tym zestawie jest nawigacja. W Skodzie, a w zasadzie w grupie Volkswagena rozwiązano to po mistrzowsku. Czytelna mapa z możliwością przybliżania lub oddalania daje możliwość indywidualnego dopasowania nawigacji do potrzeb użytkownika. Przy takim rozwiązaniu,  strzałka nawigacji na wyświetlaczu head up nie jest już konieczna. Head up, czyli wyświetlanie danych bezpośrednio na szybę jest przydatne, ale trzeba się do tego rozwiązania przyzwyczaić, a i tak, czasem bywa irytujące. W zależności od warunków wyświetlane informacje potrafią być mało czytelne lub zbyt jaskrawe. W sumie to jednak nie jest to głupi patent.

Już chciałem napisać, że wyposażenie jest kompletne, a tu zima wyskoczyła i nie ma podgrzewanej kierownicy. Może bym nie zauważył, gdyby nie to, że w poprzedniej Skodzie którą miałem, a była zdecydowanie słabiej wyposażona, była podgrzewana kierownica. Mały drobiazg do którego błyskawicznie się przyzwyczaiłem i teraz mi tego brakuje. Warto przy zakupie pomyśleć, aby wpisać to na listę życzeń.

Dosyć oglądania, trzeba uruchomić silnik i sprawdzić, czy faktycznie jest moc. Dwa podstawowe parametry sugerują, że będzie dobrze. Prędkość maksymalna 250km/h i przyspieszenie od 0 do 100km/h w 6,6 sekundy. Na naszych drogach prędkości maksymalnej nie można sprawdzić, ale przyspieszenie już tak.

Samochód oferuje cztery tryby jazdy. Mnie  interesują dwa, normal i sport. Na początek idzie normal, czyli tryb do codziennej jazdy. Ma być miło i przyjemnie. Faktycznie tak jest. Zawieszenie ładnie niweluje nierówności drogi, wygodne fotele i łatwa obsługa pokładowej aparatury daje poczucie komfortu. Do tego autko jest ciche więc pozwala na rozkoszowanie się muzyką, z całkiem dobrego systemu audio. Oczywiście nie po to kupujemy auto z mocnym silnikiem, aby z tego nie korzystać. Można statecznie przemieszczać się po ulicy, ale wcześniej czy później trafia się sytuacja wymagająca zdecydowanego wciśnięcia gazu. Moja Octavia jest skonfigurowana z automatyczną skrzynią biegów DSG, więc zawsze jest przygotowana na drogowe wyzwania. Wystarczy tylko wcisnąć gaz i jest zdecydowana reakcja. Auto przyspiesza. Co ciekawe, nie czuć przyspieszenia. Nadal jest cicho i komfortowo. Gdyby nie szybkościomierz i szybko zmieniający się krajobraz za oknem, można byłoby zastanawiać się, czy faktycznie jest tyle mocy. Normalna sprawa, czym lepszy samochód, to mniej odczuwamy szybkość. Nie huczy, nie wyje, nie trzęsie, więc nasze zmysły myślą, że nic się nie dzieje.

Dla mnie to duży plus, bo samochód służy do przemieszczania się z punktu A do punktu B, w jak najlepszych warunkach. Octavia RS doskonale spełnia się w tej roli, zapewniając wysoką kulturę jazdy, nawet wtedy, kiedy trzeba użyć potencjał mocy. Octavia RS ma też drugie oblicze, które odkryjemy wybierając tryb sport.

Od razu zauważymy różnicę w dźwięku pracy silnika. No tak, umownie silnika, bo to imitacja V8 połączonego z odpowiednim układem wydechowym. Jak dla mnie to średnio wyszło, jakoś tak mało adekwatnie do rzeczywistości, chociaż dość szybko można się do tego przyzwyczaić, a nawet polubić. Nastawy zawieszenia też jakby sztywniejsze, więc łatwiej jest poczuć auto. Teraz jak jest dźwięk, to inaczej odbieramy moc. Czuć przyspieszenie, czuć szybkość, ale jest to też wynik tego, że auto niejako nas prowokuje do korzystania z zasobów mocy jakie generuje.

https://www.tiktok.com/@szybkietesty7/video/7307652381838150945?lang=pl-PL

Człowiek od razu żywszy i z większym zainteresowaniem poznaje, co mu fabryka dała. Miłym zaskoczeniem, jest odkrycie nowych funkcji cyfrowych zegarów, czego nie było w bardziej cywilnych Skodach. Wskaźnik mocy i wskaźnik momentu obrotowego. Można ustawić bardzo ciekawe kombinacje, na jednym zegarze moc w KW, a na drugim zegarze moment obrotowy Nm, albo zużycie paliwa. Całkiem ciekawe wnioski można z tego wyciągnąć, powiedziałbym, że nawet i sporo się nauczyć obserwując jak wzrasta spalanie przy większej mocy. Można też zauważyć, że do jazdy wcale nie potrzeba wielu koni.

W trybie sport możemy doznać większej dawki adrenaliny, bo faktycznie 245 KM pozwala na wiele, aczkolwiek, nie jest to wartość, która rzuca na kolana. Coraz częściej spotykam 200 konne silniki w zwykłych osobówkach. Oczywiście oprócz nominalnej mocy do sportu potrzeba dostosować jeszcze kilka innych elementów, np. zawieszenie czy układ kierowniczy. Octavia RS dobrze zbalansowała te cechy, tak aby zapewnić komfort i dać kierowcy możliwość posmakowania sportowych emocji. Nie liczmy jednak, a tym bardziej nie próbujmy na drogach sprawdzać, czy jest to rajdówka pełną gębą.  Uczciwie trzeba powiedzieć, że żaden seryjny samochód, na szczęście, nie jest autem rajdowym. Owszem pojeździć by się może chciało, ale nie ma nic za darmo. Skoda Octavia RS z kosztami rozprawiła się po mistrzowsku. Mój egzemplarz wyceniono na 190 tys. złotych. Przy średniej cenie zakupu nowego auta w Polsce, która wynosi 170 tys. złotych, to za RS nie jest to wygórowana kwota. Drugim istotnym argumentem jest spalanie. Oczywiście olbrzymie znaczenie ma tu styl jazdy, ale przy zwykłej jeździe mi wychodzi około 8 l/100km z odchyleniami 0,5 l w jedną lub drugą stronę. W trybie sport wartość ta będzie rosła proporcjonalnie do wzrostu adrenaliny.

Czy warto kupić Octavię RS, jeśli więcej pali i drożej kosztuje ? Jeśli oczekujemy od auta czegoś więcej, niż funkcje transportowe, to zdecydowanie tak. Nawet jeśli nie mamy żyłki sportowca, czy pirata drogowego, to zawsze warto mieć odpowiedni zapas mocy. Nie musimy, a możemy z głową korzystać z tego potencjału, do czego zachęcam.

https://www.tiktok.com/@autowpracy/video/7312780038099717408?lang=pl-PL

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor