Auto w Pracy

Slideshow Image

W pogoni za nowinkami, normami eco i bezpieczeństwa zaczynamy tęsknić za normalnymi samochodami. Takimi, do których można wsiąść, uruchomić i po prostu jechać, bez tej całej wszechogarniającej elektroniki, która próbuje przejąć kontrolę nad autem i kierowcą. Nie neguję sensu tych systemów – wiele z nich realnie poprawia bezpieczeństwo. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast działać w tle, zaczynają rozpraszać i irytować.

Patrząc na rynkowe propozycje, można odnieść wrażenie, że jesteśmy na straconej pozycji. Takich samochodów już nie ma. A może są, tylko trzeba ich trochę poszukać. JAC JS8 Pro to moje odkrycie.

Duży SUV mierzący 4825 mm długości, 1870 mm szerokości i 1758 mm wysokości może być w wersji 7- lub 6-osobowej. Wersja 6-osobowa to dość rzadko spotykana propozycja – trzy rzędy indywidualnych foteli. Komfort dla pasażerów jest wtedy naprawdę wysoki, choć przyznam szczerze, że nie miałbym jak wykorzystać takiej konfiguracji. Dla mnie lepszym wyborem jest klasyczna wersja 7-osobowa – dwa fotele z przodu, kanapa i dwa dodatkowe miejsca w „bagażniku”. Szczerze, chętnie zamieniłbym je na zbiornik LPG.

Pierwsze wrażenie ma znaczenie. Szczególnie jeśli nie jest jednoznacznie pozytywne, bo wtedy zaczynamy szukać dziury w całym. JAC wychodzi z tej próby z tarczą. Auto jest duże, ale nie wygląda na ociężałego kolosa. To zasługa dobrze dobranych proporcji i ładnie poprowadzonej linii nadwozia. Czarna wstawka w dolnej części optycznie odchudza sylwetkę. Fajnie to wyszło.

Przód auta to potęga. Duży grill z chromowanymi detalami i światła wtopione w jego linię robią wrażenie. Z tyłu pas świetlny przez całą szerokość nadwozia.

 

Teraz czas na wnętrze. Samochód jest duży i ma to odzwierciedlenie w przestronności wnętrza. Miejsca jest naprawdę dużo i to nie tylko dla kierowcy. Miejsce kierowcy i obsługę auta ocenię w trakcie jazdy. Najpierw trzeba się spakować. Nas jest tylko czwórka, więc przy tej ilości miejsca można mówić o komfortowych warunkach, przynajmniej jeżeli mówimy o ilości miejsca do dyspozycji. Z pasażerami nie ma problemu, a co z bagażem? To często jest problem, bo każdy chce coś zabrać.

Otwieram bagażnik i jestem w szoku. Gigant. Od razu bardziej polubiłem to auto. 1253 litry pojemności przy czwórce pasażerów to już konkret. Z ciekawości rozłożyłem dodatkowe dwa fotele.

Bagażnik zmniejszył się dość radykalnie, ale i tak mamy do dyspozycji jeszcze 418 litrów. W wielu samochodach to standardowa pojemność. Bagażnik jest wielkim atutem JS8, a to jeszcze nie wszystko. Składam oparcia kanapy w drugim rzędzie i już widzę awaryjną sypialnię. 2215 litrów pojemności to jedno, ale dla mnie ważniejsza jest długość uzyskanej powierzchni.

Złożone oparcia tworzą w miarę równą powierzchnię o długości dwóch metrów. Przymierzyłem się – spokojnie da się tam przespać.

Samochód ma potencjał. Wyprawa ze sprzętem i możliwością przespania się w aucie to dla mnie olbrzymi atut. Oczywiście to tylko jedna z możliwości.

Bez problemu zmieścimy tu też sprzęt rehabilitacyjny, rekreacyjny czy zwykłe bagaże na rodzinny wyjazd. Jest jeszcze jeden plusik – niby drobna rzecz, a super przydatna. Roleta bagażnika. W większości aut można ją zdemontować, tylko co dalej z takim klamotem?

W JAC-u pomyślano i zrobiono na nią miejsce w schowku pod podłogą. Co istotne, nawet po włożeniu tam rolety schowek nie traci swojej funkcji.

Bagażnik ma jeden minus. Klapa, nawet przy maksymalnej wysokości podnoszenia, otwiera się dość nisko. Wyższe osoby muszą uważać, aby nie narazić się na kontuzję.

Siadam za kierownicę. Solidny fotel z elektryczną regulacją i skórzaną tapicerką. Nawet po kilku godzinach jazdy nie czułem zmęczenia, co w dłuższej trasie robi dużą różnicę. Szybko ustawiam lusterka, kierownicę i można ruszać.

Samochód mam pod kontrolą. Czuć, że to nie jest miejski maluch. Widać maskę, co dodatkowo potęguje to wrażenie, ale mimo gabarytów auto nie sprawia problemów w codziennej jeździe. Wspomaganie działa bez zarzutu, a automatyczna skrzynia płynnie zmienia biegi.

Manewry wymagają trochę miejsca, ale system kamer 360° skutecznie pomaga.

Na desce rozdzielczej mamy olbrzymi panel informacyjny. Wygląda na jeden monitor, ale w rzeczywistości to dwa ekrany o przekątnej 12,3”. Jeden pełni funkcję zegarów przed kierowcą, drugi jest centrum ustawień auta i multimediów. System działa w dwóch trybach – jasnym i ciemnym. Ten pierwszy to klasyczny „chiński styl”, drugi zdecydowanie bardziej przyjazny dla oka. Warto poświęcić chwilę na konfigurację.

Ustawiamy raz i mamy spokój. Do głównego ekranu dodałem kamerę 360° – w tak dużym aucie dobrze jest mieć taką funkcję pod ręką.

 

Podłączenie telefonu działa, choć nawigacja wymaga kabla USB – trochę zaskakujące.

Wszystko gotowe, aby ruszyć w drogę. Samochód wyposażono w benzynowy silnik o pojemności 1499 cm³ i mocy 175 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi 300 Nm. Wygląda obiecująco, ale należy pamiętać, że auto z obciążeniem waży 2 tony. JS8 Pro nie jest wyścigówką, więc liczy się, aby mocy wystarczało do sprawnego przemieszczania się.

W trasie samochód nie sprawia kłopotów. Jest cicho, a auto reaguje dość żwawo na przyspieszenie. Prędkość maksymalna 170 km/h nie jest imponująca, ale nie bywam zbyt często na niemieckich autostradach, żeby się tym przejmować.

Bardziej interesują mnie koszty eksploatacji. Realne zużycie paliwa na poziomie 7,8 l/100 km to wynik, który trudno krytykować. To średnia z kilkuset kilometrów i za każdym razem wychodzi podobnie. Oczywiście krótsze dystanse mogą przynieść inne wyniki, ale nie wpływają one znacząco na średnią. Spalanie potrafi spaść poniżej 7 l/100 km, nawet w okolice 6 l/100 km. Górny limit zależy już od ułańskiej fantazji kierowcy, więc w tej kategorii nie startuję.

Wszystko działa tak, jak powinno – do momentu włączenia tempomatu. Sam system działa poprawnie, ale zdarza mu się na łukach „zobaczyć” auto z naprzeciwka i przez chwilę się zawahać. Zwolnić czy nie. Na szczęście to sporadyczne sytuacje i trwają bardzo krótko.

JS8 Pro jest SUV-em, więc nie powinien bać się gorszych dróg. Nie ma napędu 4x4, ale prześwit pozwala spokojnie zjechać na drogi polne. Zawieszenie dobrze tłumi nierówności. Trzeba tylko pamiętać, że szosowe opony mają swoje ograniczenia – to nie jest auto do ekstremalnej jazdy w terenie.

Systemów wsparcia jest sporo, bo takie są wymogi. I tu pozytywne zaskoczenie – da się je ustawić tak, żeby nie przeszkadzały. Działają w tle, nie przejmują kontroli nad autem i nie zasypują kierowcy komunikatami. I właśnie o to chodzi.

JAC jest nowym graczem na polskim rynku, ale historia marki jest znacznie dłuższa. Firma została założona w Chinach już w 1964 roku i od tego czasu działa w ponad 100 krajach na całym świecie. U nas debiutowała w ubiegłym roku na Motor Show w Poznaniu i już wtedy wzbudziła zainteresowanie. W tym roku ponownie przyciągnęła moją uwagę, tym bardziej że oferta zaczyna się rozwijać.

 

W planach są kolejne modele – miejskie auto i duży van. Rozmawiałem z przedstawicielem marki w Polsce i plany są ambitne. JAC chce zbudować pełną ofertę, od aut miejskich po użytkowe. To dobra wiadomość dla klientów, bo za taką skalą powinna iść sieć serwisowa i dostępność części. Choć jak zawsze w takich przypadkach – wszystko zweryfikuje czas.

Podoba mi się ten samochód. Duży, wygodny, z podróżniczym potencjałem. Umiarkowane koszty eksploatacji, które w moim przypadku chętnie obniżyłbym instalacją LPG. Idealna konfiguracja? Dla mnie pięcioosobowy JS8 Pro z gazem. I na taką wersję spokojnie mogę poczekać.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor